23.07.2007
Nani.
Opiekun: Paulina Tomczuk
Warszawa
Tel: 506 076 752; 022 665 63 81 pulowerek@wp.pl
Zbieramy ok. 2000 zł. na operację i rekonwalescencję. Szukamy domu na stałe.


Nani to wierna i lubiąca dzieci suczka. Mojego synka pilnowała jak własne szczenię, choć znała go dopiero od godziny. Nie wykazuje żadnych objawów agresji, mimo wygłodzenia dawała sobie zabierać jedzenie wręcz z pyska. Mimo bólu łap próbowała się z nami bawić i kazała się głaskać po całym ciałku, nawet czasem nadstawiała swoje chore łapki. Niestety, miała wiele przykrych przygód z psami, więc się ich boi, ale i tak ich nie atakuje, kładzie się wtedy i udaje uległą lub chowa się za naszymi nogami. Nani jest trochę nieśmiała. Strasznie się boi podłogi, progów, firanek. Pierwszego dnia w naszym mieszkaniu w Warszawie Nani niemalże czołgała się od dywanu do dywanu. Żeby wyjść na dwór trzeba przejść przez długi korytarz i zjechać windą 11 pięter. Ale proszę mi wierzyć dla Nani to niczym 100 pięter i kilometrowy korytarz.
Czas bardzo jej pomógł i Nani coraz lepiej chodzi, ale łapki są bardzo krzywe, a wybity staw utrudnia jej chociażby siadanie. Złamania źle się zrosły. Do tej pory mała nie staje na jednej łapie. Jeśli się to nie zmieni potrzebna będzie operacja - łamanie źle zrośniętych kości i ponowne składanie. Może jeszcze zacznie się na łapce opierać, wtedy będzie musiała przejść przez długą rekonwalescencję, by nie doszło do zmian zwyrodnieniowych kości i by nie obciążać jej kręgosłupa. W obu przypadkach jest to bardzo kosztowne.

Cały czas szukam dla Nani domu, ale bez skutku. Moja suczka jej nie akceptuje i też przeżywa ciężki okres, jest coraz bardziej zazdrosna. Ale nie wybaczę sobie jeśli nie uda mi się pomóc Nani. Dlatego proszę Was o pomoc.
Darowizny na pomoc dla Nani można wpłacać na rachunek:
Fundacja Azylu pod Psim Aniołem,
ul. Kosodrzewiny 7/9, 04-979 Warszawa,
03 1020 1042 0000 8802 0109 6528
z dopiskiem NANI