Psi Anioł > Co robimy > Projekty > RR ratujmy razem > Niki
[ zbiórka zamknięta 28.02.2007 ]
18.11.2006
pies Niki, czteroletni doberman, czarny, podpalany.
Opiekun: Katarzyna Kordowska, Warszawa
tel. 0 501 797 018, adopcjebullowatych@wp.pl
Zbieramy 2.000 zł na koszty leczenia i rekonwalescencji. Pierwsza operacja - 500 zł, druga co najmniej 750 zł, leki, pobyt w szpitalu. Potrzebny także dom na stałe.
Niki został w lipcu 2006 r. wyrzucony z samochodu w samym centrum Żyrardowa. Najprawdopodobniej przez swoich właścicieli. Całemu zdarzeniu przyglądali się przechodnie, ale nie udało im się zapamiętać numeru rejestracyjnego pojazdu. Na ich oczach chudy doberman gonił uciekający samochód swoich państwa i wtedy potrąciło go inne auto. Słychać było tylko skowyt psa i pisk opon.
Ranny pies trafił do schroniska dla zwierząt w Żyrardowie. Miał otwarte złamanie tylnej łapy. Był wychudzony, brudny, apatyczny. Niestety w schronisku tym nie ma lekarza, który zajmował by się się rannymi psami. Niki został więc umieszczony w kojcu i pozostawiony samemu sobie. Przez trzy miesiące pobytu w schronisku przytył, bo był regularnie karmiony. Złamana łapa goiła się jednak sama bez udziału lekarza. Nikt nie zbadał złamania i nie podjął się operacji.

Gdy dowiedziałam się o Nikim, który nie chce już żyć i bezwładnie leży w budzie unikając kontaktu z ludźmi, postanowiłam przede wszystkim zabrać go ze schroniska. Pojechałam do Żyrardowa i adoptowałam go, pomimo że nie mam dla niego miejsca u siebie w domu, gdzie są już dwa psy i kot.
W listopadzie umieściłam Nikiego w szpitalu Kliniki Małych Zwierząt SGGW w Warszawie, gdzie dotąd przebywa. Zdjęcia rentgenowskie potwierdziły zrosty po starym złamaniu w tylnej lewej łapie. Ponadto Niki ma na wysokości kolana dwie przetoki i wysięk ropny.
14 listopada 2006 Niki przeszedł pierwszą operację łapy - na razie tylko usunięcia martwiaków i założenia sączków. Usunięto dużego martwiaka kostnego stanowiącego połowę przekroju kości piszczelowej.

Po tej operacji Niki ma co trzy dni zmieniany opatrunek na łapie. W grudniu 2006 planowana jest operacja osteosyntezy czyli łamania łapy i złożenia jej od nowa w odpowiedni sposób - albo za pomocą drutów albo za pomocą płytek. Potem czeka go jeszcze okres rekonwalescencji.
Niki będzie pod moją opiekę jak długo to będzie konieczne, ale czeka na nowych, kochających właścicieli choćby od zaraz. Ma duże szanse być w pełni sprawny, co najwyżej może trochę kuleć. Chciałabym, by kiedyś zapomniał o tym, co go spotkało.
Katarzyna Kordowska
18.11.2006
Darowizny na pomoc dla Nikiego można wpłacać na rachunek:
Fundacja Azylu pod Psim Aniołem,
ul. Kosodrzewiny 7/9, 04-979 Warszawa
03 1020 1042 0000 8802 0109 6528
z dopiskiem NIKI
zasady zbiórki "Ratujmy razem" | blankiet wpłaty
Dziękujemy za wpłaty:
XI.2006: Hruzewicz Magdalena, Jędrzejczyk Małgorzata.
XII.2006: Brzozowska Katarzyna, Grupa 3J sp. z o.o., Klimek Justyna, Kochanowska-Borucka Danuta, Sławińska Patrycja, Syrek Monika, Szczurek Monika, Szulhaniuk Beata, Trzemeska Katarzyna, Witkowski Tomasz, Wróbel Dagmara.
I.2007: Brzozowska Katarzyna, Gołębiewska Małgorzata, Grodner Mirosław, Gryc Anna, Jędrzehczyk Małgorzata, Kosuda Adam, Kwiatkowska ALeksandra, Lasecka Anna, Orski Krzysztof, Trębaczewska Marta.
II.2007: Gielo Edyta, Gołębiewska Małgorzata, Iberhan Mirosława, Kochanowska-Borucka Danuta.
[ zbiórka zamknięta 28.02.2007 ]

Niki jest już po wszystkich niezbędnych zabiegach i operacjach. Łapa jest wyleczona. Wyleczona pod względem medycznym.
Niki kuleje i bedzie kuleć już zawsze. Jego tylna łapa jest znacznie skrócona. Najważniejsze, że już go nie boli i może na niej biegać.

Od czasu operacji i pełnego powrotu zdrowia Niki stał się bardzo wesołym i radosnym psem. W schronisku brakowalo mu kontaktu z człowiekiem, obecnie ma trzy spacery dziennie, obcuje z ludźmi i innymi zwierzętami.
Codziennie jeżdże do Nikiego, wychodzimy wtedy na pola na długiej lince, by miał więcej swobody. On jednak nie wykorzystuje nawet pełnej długości smyczy – woli być blisko człowieka, uważnie obserwuje co ja robię, czy zmieniam kierunek marszu, czy jestem tuż obok.
Niestety zostal mu jeden uraz z przeszłości. Niki bardzo boi sie samochodów. Nie jest to jednak bardzo zakorzeniony lęk i pewnie da się go cofnąć. Obecnie Niki jest w stanie przejść spokojnie przez ulicę.
Na otwartej przestrzeni pól Niki jest psem idealnym. Myślę, ze gdyby znalazł się ktoś, kto ma dom z ogrodem i wokół nie ma ruchliwej ulicy, Niki czuł by się jak w raju.

Ostatnio robiłam test jak reaguje na koty i psy. Na kota patrzył obojetnie i bardziej interesował się tym, co kot ma w misce. Gdy spotkaliśmy psa, Niki początkowo naszczekał na niego, po czym zaczął się z nim bawić.
Niki nadal mieszka w Klinice w swoim boksie. Szukam dla niego nowego domu, pełnego miłosci, ciepła i cierpliwości.
Katarzyna Kordowska
26.01.2007